Chwilę po tym, jak prezydent Donald Trump zwolnił prokurator generalną Pam Bondi, zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche został awansowany na jej stanowisko i mianowany pełniącym obowiązki prokuratora generalnego, co natychmiast spotkało się z ostrym ostrzeżeniem ze strony jednego republikańskiego prawodawcy.
"Gratulacje, prokuratorze generalny Blanche" - napisał kongresman Thomas Massie (R-KY) w czwartkowy wieczór we wpisie w mediach społecznościowych na X. "Teraz masz 30 dni na opublikowanie pozostałych akt, zanim staniesz się odpowiedzialny karnie za nieprzestrzeganie ustawy o przejrzystości akt Epsteina (EFTA)."

Ostrzeżenie Massiego skierowane do Blanche'a – który reprezentował Trumpa w sądzie po jego oskarżeniu o 37 przestępstw w związku z domniemanym niewłaściwym obchodzeniem się z dokumentami niejawnymi – pojawia się po ubiegłorocznym uchwaleniu EFTA, która wymaga od Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) opublikowania wszystkich swoich akt dotyczących Jeffreya Epsteina z ograniczonymi redakcjami. Zamiast tego DOJ przyznanie wstrzymał miliony akt związanych z Epsteinem przed opinią publiczną.
Dwupartyjna grupa prawodawców dążyła do pociągnięcia Bondi do odpowiedzialności karnej za rzekome naruszenie EFTA, w tym poprzez uznanie jej za obrazę Kongresu i nałożenie na nią grzywny "każdego dnia", gdy jej agencja odmawiała opublikowania pozostałych akt dotyczących Epsteina. Teraz, gdy Bondi odeszła ze stanowiska najwyższego urzędnika organów ścigania administracji Trumpa, te groźby zostały przeniesione na Blanche'a.
Ostatnie komentarze Blanche'a sugerują, że podobnie jak Bondi, może on nadal blokować wysiłki na rzecz opublikowania pozostałych akt DOJ dotyczących Epsteina. W zeszłym miesiącu pojawił się w "The Katie Miller Podcast" – prawicowym programie politycznym prowadzonym przez żonę zastępcy szefa personelu Białego Domu Stephena Millera – gdzie odrzucił twierdzenia, że Epstein mógł pracować na rzecz obcego wywiadu, pomimo dowodów sugerujących coś przeciwnego.
W swoim wywiadzie z Miller, Blanche również odrzucił ideę, że Epstein miał "listę klientów" – potoczne określenie często używane do opisania listy potencjalnych współsprawców Epsteina lub osób, do których on lub jego wspólnicy potencjalnie handlowali dziećmi lub młodymi kobietami – posuwając się nawet do stwierdzenia, że nie "wie, czym jest lista klientów".

