Po wydaniu mnóstwa nowych gróźb w niedzielny ranek, prezydent Donald Trump sam otrzymał ostrzeżenie od irańskiego przewodniczącego parlamentu Mohammada Baghera Ghalibafa, który kilka godzin później ostrzegł Trumpa, aby „uważał" na swoje słowa w obliczu delikatnego zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Jak przekazał Trey Yingst z Fox News, Trump zagroził „przejęciem" zarówno Iranu, jak i Cieśniny Ormuz, a także wydał niejasną groźbę, która zdawała się sugerować, że może nakazać zamordowanie irańskich negocjatorów pokojowych, w tym Ghalibafa. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych Ghalibaf odpowiedział Trumpowi i wezwał go do ostrożności.

„Czy nie myślą sobie, że gdyby ich groźby miały jakikolwiek skutek, nie doszliby dziś do punktu rozpaczy? Nie liczymy się z groźbami Amerykanów" – napisał Ghalibaf w swoim oświadczeniu, według angielskiego tłumaczenia z hebrajskiego przez Google Translate.
„Lepiej niech uważają na swoje słowa, nasze siły zbrojne są gotowe odpowiedzieć w inny sposób. Cokolwiek powiedzą, to my będziemy działać."
Groźby Trumpa z niedzielnego poranka już wpłynęły na negocjacje toczące się w Szwajcarii. Irańskie medium poinformowało, że irańska delegacja opuściła miejsce negocjacji w proteście przeciwko groźbom Trumpa, a MeidasTouch, progresywne medium, argumentowało, że Trump „własnymi rękami niszczy cały proces pokojowy".


