SpaceX zdał już swój pierwszy giełdowy egzamin.
Trudne pytanie brzmi: czy inwestorzy potrafią oddzielić akcje od samej spółki.
Firma Elona Muska zajmująca się rakietami, satelitami i sztuczną inteligencją stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych nowych debiutów giełdowych po rekordowej pierwszej ofercie publicznej i błyskawicznym wzroście. Historia spółki jest ogromna. Jej wycena może być jeszcze większa.
Dlatego właśnie ostatnie ostrzeżenie Michaela Burry'ego ma taką wagę. Twierdzi on, że SpaceX (SPCX) jest nie tylko przewartościowany, ale że gra na spadki może być równie niebezpieczna jak gra na wzrosty.
„Nie jestem teraz zaangażowany w SpaceX. Ani krótko, ani, ekhm, długo" – napisał Burry, według Fortune.
Ukryte przesłanie w komentarzach Burry'ego dotyczących SpaceX nie polega na tym, że znany sceptyk uważa gorącą akcję za drogą.
Bardziej użyteczny wniosek inwestycyjny jest taki, że SpaceX szybko stał się historią o strukturze rynku. Akcja jest uwięziona między dwiema siłami, które mogą ukarać inwestorów detalicznych: wyceną, która może już uwzględniać lata bezbłędnej realizacji, oraz układem handlowym napędzanym przez fanów, który może sprawić, że krótka sprzedaż spółki będzie wyjątkowo kosztowna.
Powiązane: Akcje SpaceX dołączają do szaleństwa obligacji AI
To sprawia, że ten przypadek różni się od zwykłej dyskusji o IPO. SpaceX nie jest wyceniany jako firma zajmująca się wynoszeniem ładunków w kosmos. Inwestorzy uwzględniają Starlink, kontrakty rządowe, szerokopasmowy internet satelitarny, obronność, infrastrukturę AI, markę Muska i długoterminowe cele sięgające daleko poza Ziemię.
To potężne zestawienie historii. Trudno też wycenić je na konkretną kwotę.
IPO SpaceX zostało wycenione na 135 dolarów za akcję, jak podał Reuters, pozyskując 75 miliardów dolarów ze sprzedaży 555,56 miliona akcji i wyceniając korporację na 1,77 biliona dolarów. IPO uczyniło SpaceX największym w historii USA.
Nawet zanim inwestorzy zdążyli ocenić długą historię publicznych wyników, marże segmentów czy kwartalną efektywność przepływów pieniężnych, SpaceX był jedną z najcenniejszych korporacji na rynku. SpaceX może być nawet jedną z największych spółek giełdowych w historii.
Jednak nawet dobrze oceniane spółki mogą być trudnymi inwestycjami, gdy cena akcji wymaga od inwestorów płacenia z góry za przyszłość, która jest jeszcze odległa o lata.
Michael Burry kwestionuje matematykę stojącą za wzrostem SpaceX do 3 bilionów dolarów.
Bloomberg &sol Getty Images
Oświadczenie Burry'ego potęguje to napięcie, ponieważ zrobił coś ciekawszego niż tylko skrytykowanie SpaceX.
Odmówił działania na podstawie tej transakcji.
Burry ujawnił również szczegóły dotyczące opcji put na SpaceX, które pozwoliłyby inwestorom obstawiać spadki akcji. Twierdził, że był „kuszony", ale ostatecznie odmówił.
Zakupy i sprzedaże zarządzających funduszami:
To jest historia tego ograniczenia.
Opcje put dają inwestorom prawo do sprzedaży akcji po stałej cenie przed określoną datą wygaśnięcia. Chociaż opcje te są jednym z najpopularniejszych narzędzi stosowanych przez inwestorów przy przewidywaniu spadku spółki, nie są bezpłatne.
Opcje put mogą być drogie, gdy akcja jest zmienna, popularna i o nią się spiera. Tak więc inwestor może mieć rację, że akcja jest droga, i nadal stracić pieniądze, jeśli spadek nastąpi zbyt późno, nie będzie wystarczająco głęboki lub nastąpi po wygaśnięciu opcji.
To jest pułapka, której Burry wydaje się unikać. Zakwestionował wycenę SpaceX, wskazując na korporację, która nadal zarabia znacznie mniej, niż sugerowałaby jej papierowa wartość. Rozbieżność jest tak duża, że utrudnia ocenę akcji, ale to typowe dla korporacji o wysokim wzroście.
Ważniejsze dla inwestorów detalicznych niż spektakularne niedźwiedzie wywołanie są ostrzeżenia Burry'ego. Zasadniczo mówi, że akcja może być zbyt droga do zakupu i zbyt strukturalnie ryzykowna do krótkiej sprzedaży. Taki wyjątkowy układ zazwyczaj oznacza, że ryzyko tkwi nie tylko w fundamentach, ale także w samej transakcji.
Jedną rzeczą, o którą wszyscy byki SpaceX powinni się martwić, jest konieczność dorośnięcia spółki do ogromnej wyceny.
Kolejną trudnością dla SpaceX jest to, że popyt napędzany przez Muska, ograniczona podaż akcji, spekulacje indeksowe i drogie opcje mogą podtrzymywać drogo wycenianą spółkę dłużej, niż przewidywałyby modele wyceny.
Najlepszą lekcją płynącą ze słów Burry'ego nie jest więc ani „kupuj", ani „shortuj".
Chodzi o to, że SpaceX może wkraczać w rodzaj terytorium, gdzie przekonanie ma mniejsze znaczenie niż czas, wielkość pozycji i kontrola ryzyka.
Kolejnym wielkim katalizatorem akcji SpaceX może nie być start rakiety. Może nim być podaż akcji.
Po IPO zaledwie około 4,3% akcji SpaceX było dostępnych w publicznym obrocie. Reszta była zablokowana. Około 42% udział Elona Muska jest zablokowany do czerwca 2027 roku.
Jest to istotne, ponieważ ograniczony free float może sprawić, że gorąca akcja wygląda lepiej, niż jest w rzeczywistości.
Nie ma wystarczającej liczby akcji do obrotu, a cena może być szybko podbijana przez entuzjastycznych nabywców. Może się wydawać, że jej ambicje nie mają końca. Może to jednak również tłumić prawdziwe odkrywanie ceny, które następuje, gdy więcej insiderów i wczesnych inwestorów uzyska możliwość sprzedaży.
Dlatego kalendarz blokad jest istotny.
Liczba akcji SpaceX mogłaby eksplodować w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Według stanu na grudzień dostępny kapitał własny spółki, z wyłączeniem zablokowanego udziału Muska, może wynosić nawet 58%.
To wydarzenie, którego zwykli inwestorzy nie powinni przegapić.
Jeśli popyt na SpaceX pozostanie intensywny, rynek może wchłonąć te akcje. Jeśli entuzjazm ostygnie, dodatkowa podaż może wywierać presję na akcję i przenieść uwagę z powrotem na fundamenty finansowe.
Pierwsze raporty wynikowe będą również kluczowe. SpaceX musi teraz przejść od legendy rynku prywatnego do operatora korporacyjnego na rynku publicznym. Inwestorzy będą przyglądać się jakości przychodów, trajektorii zysków, spalaniu gotówki, ekonomice Starlink, ekspozycji na kontrakty rządowe oraz temu, czy cele spółki w zakresie sztucznej inteligencji mogą stać się czymś więcej niż tylko czynnikiem poprawiającym wycenę.
Ryzyko nie polega na tym, że SpaceX brakuje ambicji. Ryzyko polega na tym, że akcja już uwzględnia zbyt wiele z tych ambicji.
Ostrzeżenie Burry'ego przed SpaceX zawodzi, ponieważ jest zbyt znany. A jednak działa, ponieważ trafia w najtrudniejszą część tej transakcji.
SpaceX jest bez wątpienia wyjątkową spółką, z silną pozycją w komercyjnych startach, prężnym biznesem Starlink i założycielem, który potrafi przełożyć długoterminowe ambicje na popyt poruszający rynkiem. To nie sprawia automatycznie, że akcja jest warta kupna po każdej cenie.
Jednocześnie sama wycena prawdopodobnie nie czyni SpaceX czystym shortem.
Akcja powiązana z Muskiem, rzadkością, spekulacjami indeksowymi i ogromnym popytem detalicznym może rosnąć znacznie dłużej, niż tradycyjni inwestorzy uważają ją za zbyt drogą.
Dlatego prawdziwą narracją jest powściągliwość Burry'ego. Nie mówi inwestorom, że SpaceX to tylko bańka. Chce czegoś nieco bardziej wyrafinowanego. Akcji, na której zarówno optymistyczne, jak i niedźwiedzie zakłady mogłyby kosztować, jeśli inwestorzy zapomną o czasie i strukturze.
Dla inwestorów detalicznych może to być najważniejszy wniosek. Historia SpaceX nie dotyczy już tylko wynoszenia rakiet na orbitę.
Pytanie brzmi, czy akcja utrzyma się tam, gdy rynek zacznie bliżej przyglądać się biznesowi stojącemu za nią.
Powiązane: Vanguard wysyła spokojny, ale stanowczy komunikat w sprawie IPO SpaceX


