W ten weekend prawicowa włoska gazeta codzienna Libero, ważna konserwatywna gazeta, która podziela wiele poglądów Donalda Trumpa, opublikowała jednowyrazowy werdykt w sprawieW ten weekend prawicowa włoska gazeta codzienna Libero, ważna konserwatywna gazeta, która podziela wiele poglądów Donalda Trumpa, opublikowała jednowyrazowy werdykt w sprawie

Prawda o Trumpie została w końcu wykrzyczana na pierwszej stronie tej gazety

2026/06/23 05:30
6 min. lektury
W przypadku uwag lub wątpliwości dotyczących niniejszej treści skontaktuj się z nami pod adresem crypto.news@mexc.com

W ten weekend prawicowy włoski dziennik Libero, jeden z głównych konserwatywnych dzienników, podzielający niemało poglądów Donalda Trumpa, opublikował na swojej pierwszej stronie jednowyrazowy werdykt dotyczący Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Włoskie słowo to coglione. Grzeczne tłumaczenie brzmi: „idiota". Tłumaczenie, po które sięgnęli George Conway i połowa mediów społecznościowych, i które gazeta wyraźnie miała na myśli, jest znacznie dosadniejsze i bardziej zgodne ze słownikiem: „dupek".

To, co wzburzyło gazetę, nie była wojna, ani dbanie o własne interesy, ani okrucieństwo wobec imigrantów: to było kłamstwo Trumpa na temat pewnego zdjęcia. Żałośnie powiedział włoskiej stacji, że premier Giorgia Meloni "wielokrotnie błagała" go o zdjęcie na szczycie G7 w Évian, że tak bardzo go chciała, że „zrobiło mu się jej żal" i zgodził się.

The truth about Trump was finally blared across this newspaper's front page

Meloni, która jeszcze tydzień temu była najbliższą sojuszniczką Trumpa w Europie (i jedyną, która przybyła na jego inaugurację), nazwała tę historię „całkowicie sfabrykowaną" i stwierdziła, że ani ona, ani Włochy nigdy o nic nie żebrzą. Jej minister spraw zagranicznych odwołał w proteście swoją wizytę w Waszyngtonie.

A konserwatywna włoska gazeta patrzyła, jak najpotężniejszy człowiek na Ziemi wymyśla małostkową, upokarzającą historię o zaprzyjaźnionej głowie państwa bez żadnego powodu, jaki ktokolwiek mógłby wskazać, poza jego własnym nędznym, żądnym uwagi, emocjonalnie zahamowanym ego — i zdecydowała, że jest na niego dokładnie jedno trafne słowo.

Gazeta w Mediolanie, prowadzona przez ludzi, którzy prawdopodobnie by na niego głosowali, gdyby mieli okazję, napisze w tytułowym nagłówku to, czego nasza własna prasa, wiedząca o tym człowieku znacznie więcej niż oni, wciąż uważa za nie do wypowiedzenia.

Zróbmy więc to, czego nasze główne gazety nie zrobią, i przedstawmy fakty prostym językiem:

— Ława przysięgłych na Manhattanie uznała Trumpa winnym napaści seksualnej na pisarkę E. Jean Carroll, a przewodniczący rozprawie sędzia federalny Lewis Kaplan napisał w swoim orzeczeniu, że to, co ława przysięgłych uznała za czyn Trumpa, jest równoznaczne z „gwałtem w rozumieniu zwykłych ludzi", nawet jeśli nie pasowało do wąskiej definicji nowojorskiego kodeksu karnego.

— Mamy go na taśmie, jego własnym głosem, chwalącego się, że jego sława pozwala mu obmacywać kobiety. I nieustannie obrażającego dziennikarki.

— Mamy Fundację Erica Trumpa, założoną w celu zbierania pieniędzy dla dzieci umierających na raka w St. Jude, która po cichu wypłacała setki tysięcy z zebranych datków polom golfowym jego ojca i przekazała ponad pół miliona innym grupom powiązanym z interesami Trumpa, podczas gdy darczyńcy wierzyli, że każdy dolar trafia do chorych dzieci.

— Mamy „uniwersytet", który nie był uniwersytetem, zamknięty po tym, jak zapłacił dwadzieścia pięć milionów dolarów, by rozstrzygnąć zarzuty oszustwa ze strony oszukanych studentów.

— Mamy memecoin, który uruchomił kilka dni przed swoją inauguracją, który wzbogacił jego rodzinę i garstę wtajemniczonych o setki milionów dolarów w opłatach, podczas gdy drobni inwestorzy, którzy kupili go na fali jego nazwiska, obserwowali, jak kurs walczy o ponad dziewięćdziesiąt procent.

— I mamy wojnę zbrojną z Iranem, która rozpoczęła się w lutym, z amerykańskimi bombami i martwym irańskim Najwyższym Przywódcą, o której Kongres nigdy nie głosował i którą Centrum Brennana ds. Sprawiedliwości wprost uznało za niekonstytucyjną.

Każdy z tych faktów został zgłoszony, potwierdzony źródłowo, rozstrzygnięty sądownie i potwierdzony, a to naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej korupcji i przestępczości, która obejmuje również 34 wyroki za przestępstwa i ewidentną sprzedaż ułaskawień. A jednak sięgnij po przeciętną pierwszą stronę gazety w dowolny ranek, a znajdziesz człowieka będącego centrum tego wszystkiego opisanego jako „kontrowersyjny", „polaryzujący" lub „niekonwencjonalny".

Przeczytasz, że „wysuwał twierdzenia" lub „podsycał napięcia", lub „łamał normy".

Krytyk prasy Margaret Sullivan i dziennikarz Aaron Rupar nadali temu zwyczajowi nazwę kilka lat temu: nazywają to „sanewashing" — stałym przekładaniem autentycznie obłąkańczego, idiotycznego zachowania na spokojny, szary słownik normalnej polityki, a Columbia Journalism Review udokumentował, jak dziennikarze nieustannie sięgają po eufemizmy dokładnie wtedy, gdy sytuacja wymaga prostego słowa.

Dlaczego to robią?

Częściowo to stara religia obiektywizmu — przekonanie, że poważny dziennikarz nigdy nie używa ostrego słowa o polityku, bez względu na to, co ten polityk robi, jak gdyby neutralność między podpalaczem a strażą pożarną była szczytem profesjonalizmu.

Częściowo to strach. Podobnie jak Putin w swoich wczesnych czasach, Trump pozywa do sądu, a korporacje będące właścicielami naszych największych sieci i gazet wolą wypisać mu czek niż walczyć z nim w sądzie, nawet gdy prawdopodobnie by wygrały, a każda ugoda uczy następnego redaktora, żeby złagodził następny nagłówek. Naukowcy badający upadek demokracji obserwowali tę dynamikę z bliska i powiedzą ci, że redakcje stają się coraz bardziej niechętne użyciu trafnego słowa wobec człowieka dokładnie wtedy, gdy trafne słowo staje się najbardziej potrzebne.

A częściowo sięga to pół wieku wstecz do przewodniczącego RNC Richa Bonda, który nakazywał Republikanom krzyczeć „stronniczość liberalna" za każdym razem, gdy gazeta lub dziennikarz opowiadał prawdziwą historię, która wypadała niekorzystnie dla Republikanów. „Pracuj z sędziami" — takie było jego polecenie.

Przez pewien czas mieszkałem w Niemczech w latach 80. i jedną z rzeczy, którą zauważyłem, czytając tamtejsze gazety, było to, jak bezpardonowo nieustraszonymi byli europejscy dziennikarze w nazywaniu potężnej osoby głupcem lub kłamcą prosto w twarz, w druku, w samym nagłówku. To nie była brawura. To była pamięć.

Niemcy tamtego pokolenia dokładnie wiedzieli, co się dzieje, gdy prasa decyduje, że rzeczą uprzejmą, ostrożną, zachowującą dostęp — jak stało się to tam w latach 30. — jest opisywanie niebezpiecznego człowieka rozsądnym językiem, aż nadchodzi dzień, kiedy jest już za późno, by opisywać go inaczej.

Ale dzisiaj w Ameryce garstka gigantycznych korporacji i prawicowych miliarderów przejęła w posiadanie większość tego, co Amerykanie czytają i oglądają, a ta koncentracja po cichu kształtuje granice tego, co te media powiedzą o potężnych ludziach, o których zarówno piszą, jak i których się często obawiają.

Włosi wciąż mają główny nurt prasy wystarczająco zadziorny i niezależny, by nazywać rzeczy po imieniu. My kiedyś też tak mieliśmy.

Ojcowie założyciele nie chronili prasy w Pierwszej Poprawce po to, by mogła uprawiać stenografię. Dali jej tę ochronę, by mówiła krajowi prawdę, bez ogródek, kiedy możni woleliby, żeby tego nie robiła, i by była tym, co ostrzegało nas przed nadejściem niebezpieczeństwa, a nie po.

Wolna prasa, która nie nazwie tego, co ma przed oczami, nie jest uczciwa. Zawodzi w jedynym zadaniu, które Konstytucja jej wyznaczyła.

Więc oto gdzie wchodzisz do gry, ponieważ prasa sama się nie naprawi, a politycy nie naprawią jej za nas. Anuluj subskrypcję każdego medium, które nadal nazywa udokumentowanego oszusta „niekonwencjonalnym", i przekaż te pieniądze na niezależne dziennikarstwo, które używa prawdziwych słów.

Upewnij się, że jesteś zarejestrowany i gotowy na vote.org, i sprawdź dokładnie, kto reprezentuje cię na poziomie stanowym na openstates.org, ponieważ ludzie, którzy zdecydują, czy twój głos w ogóle się liczy w 2026 roku, siedzą teraz w twoim stanowym parlamencie.

A jeśli ten artykuł powiedział coś, co twoim zdaniem więcej ludzi musi usłyszeć prostym językiem, zrób to, co zrobili włoscy redaktorzy. Nie łagodź tego. Udostępnij, prześlij dalej, opublikuj i odeślij ludzi do hartmannreport.com, żebyśmy mogli tu nadal mówić prawdę bez miliardera-właściciela decydującego, których słów mi wolno używać.

Chorobliwie bogaci i Partia Republikańska liczą na naszą grzeczność. Rozczarujmy tych, jak powiedzieliby Włosi, „dupków".

Okazja rynkowa
Logo OFFICIAL TRUMP
Cena OFFICIAL TRUMP(TRUMP)
$1.831
$1.831$1.831
-4.63%
USD
OFFICIAL TRUMP (TRUMP) Wykres Ceny na Żywo

CHZ +28%! Will History Repeat?

CHZ +28%! Will History Repeat?CHZ +28%! Will History Repeat?

0-fee opening long & short. Be ready for any move!

Zastrzeżenie: Artykuły udostępnione na tej stronie pochodzą z platform publicznych i służą wyłącznie celom informacyjnym. Niekoniecznie odzwierciedlają poglądy MEXC. Wszystkie prawa pozostają przy pierwotnych autorach. Jeśli uważasz, że jakakolwiek treść narusza prawa stron trzecich, skontaktuj się z crypto.news@mexc.com w celu jej usunięcia. MEXC nie gwarantuje dokładności, kompletności ani aktualności treści i nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek działania podjęte na podstawie dostarczonych informacji. Treść nie stanowi porady finansowej, prawnej ani innej profesjonalnej porady, ani nie powinna być traktowana jako rekomendacja lub poparcie ze strony MEXC.

World Cup Combo: Aim for 200x

World Cup Combo: Aim for 200xWorld Cup Combo: Aim for 200x

Combine up to 20 World Cup matches in one order