MIAMI, 28 czerwca — Kolumbia zajęła pierwsze miejsce w grupie K mistrzostw świata po emocjonującym, pełnym akcji meczu, który zakończył się remisem 0:0 z Portugalią wczoraj.
Kolumbia ma jednak powody do niezadowolenia, gdyż spóźniony gol Davinsona Sancheza został anulowany z powodu minimalnego spalonego.
Kolumbijczycy zagrają z Ghaną w 1/16 finału w najbliższy piątek, natomiast Portugalia jako drugi zespół w grupie stanie w czwartek przed Cristiano Ronaldo, który zmierzy się ze swoim byłym kolegą z Realu Madryt, chorwacką ikoną Luką Modrićem.
Jednak Ronaldo był postacią drugoplanową w tym szybkim meczu, przyćmiony przez innego byłego kolegę z Realu, 34-letniego Jamesa Rodrigueza.
Mecz, który oglądali sekretarz stanu USA Marco Rubio i prezydent FIFA Gianni Infantino, rozgrywał się przy ogłuszającym dopingu kolumbijskich kibiców.
Kolumbia powinna była otworzyć wynik już na początku, jednak Jhon Cordoba głową posłał piłkę nad bramką z bliskiej odległości po znakomitym podaniu gwiazdora Bayernu Monachium Luisa Diaza.
Cordoba ponownie był bliski zdobycia gola w 17. minucie, pokazując błyskotliwe umiejętności — uwolnił się od portugalskiego obrońcy i oddał mocne uderzenie.
Bramkarz Portugalii Diogo Costa zdołał jednak wybić piłkę.
Portugalia ma swojego talizmana w starzejącym się Ronaldo, ale Kolumbia ma własnego w Rodriguezzie.
W swoim 11. występie na mistrzostwach świata — rekordzie swojego kraju — 34-latek popisał się typową sztuczką: prostopadłe podanie znalazło Jhona Ariasa, którego strzał zmierzający do bramki wybił z linii Ruben Neves.
Jedynym wkładem Ronaldo był rzut wolny, który trafił prosto w ręce kolumbijskiego bramkarza Camilo Vargasa.
Kolumbijski bramkarz chwilę później popisał się interwencją najwyższej klasy, broniąc strzał Bruna Fernandesa.
Rodriguez dyrygował grą, ale sam również próbował przed przerwą — jego strzał był celny, lecz Costa pewnie złapał piłkę.
Druga połowa zaczęła się w tym samym szalonym tempie; Joao Felix powinien był lepiej wykorzystać dośrodkowanie Diogo Dalota, jednak posłał główkę daleko nad poprzeczką.
Dalot uniósł twarz ku niebu w geście frustracji.
Kolumbia odpowiedziała dwoma groźnymi akcjami: Costa pięścią wybił strzał Jeffersona Lermy, a następnie Jhon Arias uderzył z dużej odległości.
Ronaldo uniknął wstydu, gdy strzelił obok słupka mając przed sobą tylko bramkarza, jednak został wcześniej oznaczony jako spalony.
Pomocnik Kolumbii Richard Rios był bliski zdobycia gola zaledwie kilka sekund po wejściu na boisko, jednak nieco nieprzygotowany zmarnował doskonałą okazję do przełamania impasu.
Costa rozgrywał świetny mecz, na szczęście dla swoich zmęczonych obrońców, którzy byli bezlitośnie eksploatowani przez żywiołowy atak Kolumbii — brawurowo obronił strzał Jhona Ariasa.
Rodriguez opuścił boisko po znakomitym występie na 15 minut przed końcem, jednak trener Portugalii Roberto Martinez zdecydował się zmienić innych zawodników, takich jak Felix i Vitinha, pozostawiając Ronaldo na boisku pomimo jego nieefektywnej gry.
Costa ponownie przyszedł z pomocą w końcówce meczu, wystawiając nogę w odpowiednim momencie, by przeciąć groźne dośrodkowanie, lecz piłka trafiła do Luisa Suareza, którego nożyce przeleciały nad poprzeczką.
Wydawało się, że Kolumbia wreszcie zdobyła zasłużonego gola, gdy Sanchez głową skierował piłkę do siatki przy dalszym słupku — jednak bramka została anulowana za spalony, najwyraźniej o centymetry, nawet po interwencji VAR.
Potrząsnął palcem na znak niezgody, a kolumbijscy kibice westchnęli z rozczarowaniem, mieli jednak powód do świętowania, kończąc rozgrywki jako lider grupy. — AFP

