NOWY JORK, 4 lipca — Taylor Swift zdołała utrzymać w tajemnicy największy modowy sekret roku aż do momentu poślubienia Travisa Kelce'a – i nie, nie była to suknia od Stelli McCartney.
Zamiast tego, popowa supergwiazda przeszła do ołtarza w szytej na miarę sukni ślubnej Christian Dior Haute Couture zaprojektowanej przez Jonathana Andersona, kładąc kres wielomiesięcznym spekulacjom fanów na temat tego, kto ubierze ją na tę okazję.
Zgodnie z komunikatem prasowym uzyskanym przez E! News, Anderson pracował „w ścisłej współpracy z Paną Młodą i Panem Młodym” nad obiema ślubnymi stylizacjami, przy czym suknia ta była jego pierwszym couture'owym projektem ślubnym dla światowej sławy celebrytki.
Swift uzupełniła stylizację biżuterią Cartier i butami Christian Louboutin szytymi na zamówienie, podczas gdy Kelce również założył buty Louboutin na miarę na ceremonię w nowojorskim Madison Square Garden.
Para oficjalnie wzięła ślub 3 lipca po trzech latach związku.
Oficjalne portrety ślubne nie zostały jeszcze opublikowane.
To jednak nie powstrzymało mediów społecznościowych przed robieniem tego, co robią najlepiej.
W sieci pojawiło się kilka zdjęć rzekomo przedstawiających pannę młodą i pana młodego, ale żadne z nich nie zostało zweryfikowane.
Odkrycie Diora z pewnością ucieszy bystre Swifties, które od miesięcy analizowały garderobę piosenkarki w poszukiwaniu ślubnych wskazówek.
Wielu spodziewało się, że wybierze Stellę McCartney po latach noszenia kreacji brytyjskiej projektantki, a nawet wymieniając markę z imienia w swoim utworze London Boy.
Inni podejrzewali, że zaszczyt ten może przypać Oscarowi de la Rencie, Vivienne Westwood, a nawet Monse, dzięki długotrwałym relacjom Swift z tymi domami mody.
Zamiast tego, Dior po cichu okazał się zwycięzcą.
Ten wybór mógł nie być całkowicie zaskoczeniem.
W ostatnich miesiącach Swift coraz częściej widziano z torebkami Lady Dior podczas wyjść w Nowym Jorku, w tym podczas jednego występu z jej ojcem Scottem Swiftem i innej randki z Kelce'm na meczu play-off NBA.
Tymczasem jej lojalność wobec Christiana Louboutina nigdy tak naprawdę nie zachwiała się.
Piosenkarka słynęła z noszenia butów francuskiego szewca przez większość swojej trasy Eras Tour, a nawet żartowała z bólu, jaki wiązał się z tańcem w ikonicznych szpilkach z czerwoną podeszwą.
„To znaczy, tańcząc całą noc, tak, bolą mnie stopy.”
„Ale mam na sobie Louboutiny. Jakby to był przywilej, że tak mnie bolą stopy.”
Na razie fani mogą nadal czekać na oficjalny album ślubny.
Ale dzięki ujawnieniu mody wiedzą przynajmniej, co miała na sobie panna młoda – nawet jeśli jeszcze tego dokładnie nie widzieli.

