Czy naprawdę dotarliśmy do punktu, w którym Republikanie mają już dość? A może po świętach znowu się zbiorą do kupy, po tym jak otrzymają nowe groźby od Donalda Trumpa — i być może brutalne ostrzeżenia od jego oprychów — i ponownie się przed nim ukorzyć?
To jeszcze się okaże. Ale w tym tygodniu zobaczyliśmy coś, czego jeszcze nie widzieliśmy w drugiej kadencji Trumpa: Partia Republikańska całkowicie się rozpadła, odwoływała głosowania, rozjeżdżała do domów, była na siebie i na Trumpa zła, wszyscy wzajemnie się atakowali. Lider większości senackiej John Thune i inni przywódcy stali zdezorientowani, próbując — bezskutecznie — wyjaśnić ten bałagan prasie.

Z pewnością cieszy nas to wzajemne gryzienie się. Skandaliczny, bezprecedensowy fundusz dla terrorystów o wartości 1,8 miliarda dolarów, pojawiający się tuż po miliardowej sali balowej, wystarczył, by wrzucić senackich Republikanów w chaos i wzajemne oskarżenia — senator Mitch McConnell, dla przykładu, zaatakował pełniącego obowiązki prokuratora generalnego Todda Blanche'a — który zdumiewająco oskarżył krytyków o to, że po prostu nie rozumieją, jak bardzo to wszystko jest normalne — zarzucając mu, że angażuje się w zachowanie „całkowicie głupie i moralnie złe".
Mając wyznaczony przez Trumpa termin 1 czerwca na ponowne otwarcie agencji imigracyjnych Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, senaccy Republikanie ponieśli całkowitą klęskę, opuszczając miasto i przekraczając ten termin. Demokraci odnieśli ogromny sukces w blokowaniu finansowania ICE i agencji egzekwowania prawa imigracyjnego DHS, utrzymując je w stanie zamknięcia (nawet jeśli ICE ma mnóstwo pieniędzy z tej wielkiej złej ustawy).
Partia Republikańska została zmuszona do próby przepchnięcia finansowania ICE przez uzgodnienie budżetowe, które wymaga jedynie 51 głosów. Ale potem Trump kazał im dołączyć do ustawy salę balową z ceną miliarda dolarów — rzekomo wcześniej opłacaną przez prywatnych darczyńców. Parlamentarzysta Senatu orzekł, że sala balowa nie może przejść w trybie uzgodnienia. W międzyczasie, na swojej trasie zemsty, Trump zniszczył kariery zarówno senatora Republikanów z Luizjany Billa Cassidy'ego, jak i kongresmenki Republikanów Thomasa Massiego z Kentucky, którzy teraz wydają się prowadzić własne kampanie zemsty przeciwko Trumpowi do końca swoich kadencji.
Trump zawsze sam się wkopuje. Cassidy, świeżo po przegranej w swoich prawyborach w zeszłym tygodniu z popieranym przez Trumpa kandydatem MAGA — ponieważ Trump był zdeterminowany, by zniszczyć Cassidy'ego po tym, jak ten głosował za jego impeachmentem za podżeganie do powstania w 2021 roku — zagłosował za rezolucją o uprawnieniach wojennych w Senacie, stając się w tym tygodniu decydującym głosem, który ostatecznie przepchnął miarę nakazującą Kongresowi podjęcie decyzji w sprawie wojny z Iranem.
A senaccy Republikanie wpadli we wtorek w furię na Trumpa za popieranie Kena Paxtona w przyszłotygodniowym dogrywkowym prawyboru senackim w Teksasie, po tym jak wydali miliony, próbując pomóc senatorowi Johnowi Cornynowi utrzymać jego miejsce. Jak pisałem wcześniej, niektórzy senaccy Republikanie uważają, że Partia Republikańska może stracić Teksas z powodu popierania przez Trumpa.
Cassidy, wyzwolony z łańcuchów, dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza finansować żadnej sali balowej dla Trumpa. (Nawiasem mówiąc, politycy tacy jak Cassidy nie zasługują teraz na pochwałę; szli z tym wszystkim, gdy myśleli, że zostaną ocaleni, a ostatecznie są tchórzami.) Podobnie postąpiło kilku innych Republikanów w Senacie. Sala balowa była praktycznie skazana na porażkę. Demokraci byli gotowi dodać mnóstwo poprawek do ustawy o finansowaniu ICE dotyczących sali balowej i zmusić Republikanów do głosowania nad nimi.
Ale gdy to zostało zażegnane, Demokraci mieli coś innego, do czego mogli dodawać poprawki do ustawy o finansowaniu ICE: terrorystyczny fundusz slush, dolary podatników skradzione przez Trumpa i jego skorumpowanego pełniącego obowiązki prokuratora generalnego w fałszywym „ugodzie" w fałszywym „pozwie sądowym". Pomysł, że pieniądze trafią do ludzi, którzy popełnili wszelkiego rodzaju przestępstwa — orwellowski „Fundusz Przeciwko Upolitycznieniu" — w tym gwałtownych przestępców, którzy zaatakowali Kapitol i pobili policjantów, spadł jak bomba atomowa na Wzgórze Kapitolińskie. Historia wybuchła w całym kraju — ludzie byli oburzeni — i wiadomo, że centrala telefoniczna Kongresu była zablokowana.
Znowu, jak głupi jest Trump? Można by pomyśleć, że skoro inflacja nadal rośnie, a ceny gazu gwałtownie rosną w wyniku jego źle zarządzanej wojny z wyboru, poczeka przynajmniej kilka dni z ustanowieniem tego „funduszu", aż do czasu przeprowadzenia głosowania w sprawie DHS. Oczywiście nadal byłoby to problemem w przyszłości i wywołałoby eksplozję wśród Republikanów — i jest kolejną katastrofą dla nich przed wyborami śródokresowymi — ale przynajmniej otworzyłoby się DHS i Republikanie wracaliby do domów z jakimś osiągnięciem.
Ale nie, zamiast tego wracają do domów w obliczu oburzenia ze strony swoich wyborców w związku z tym „funduszem", wojną i cenami gazu.
Ale poczekaj, jest jeszcze gorzej. Po tym jak Senat przyjął rezolucję o uprawnieniach wojennych — dzięki Cassidy'emu, na którego Trump mógłby liczyć, że pozostanie mu wierny, gdyby nie popierał przeciwko niemu prawyborów — więcej Republikanów w Izbie nabrało odwagi. Tuż przed tym, jak Izba miała głosować nad rezolucją o uprawnieniach wojennych w czwartek, niezdarny spiker Izby Mike Johnson wycofał ją, bo nie miał wystarczającej liczby głosów, by ją pokonać, i podobnie jak lider Senatu, odesłał wszystkich do domów. To było ponad żenujące i przyczyniło się jedynie do rozpadu Partii Republikańskiej. Kongresmen Brian Fitzpatrick z Pensylwanii — Republikanin, który zamierzał za nią głosować — powiedział, że głosowania nie będą różne, gdy wrócą, więc powinni byli po prostu głosować.
To jest ponad s--t show. Partia Republikańska wydaje się rozpadać w szwach pod ciężarem Trumpa, który nie ma pojęcia, co robi.
Najwyraźniej gniew senatorów Republikanów z powodu funduszu slush — i strach przed głosowaniem — został pogłębiony przez prywatne spotkanie Todda Blanche'a z nimi w czwartek, które zostało opisane jako sporne i stało się katastrofą.
W ten sposób wiemy, że Biały Dom też wpada w panikę, nie mogąc kontrolować Trumpa ani kongresowych Republikanów. Wysyłając Blanche'a, by odpowiadał na pytania przed senatorami wcześniej w tygodniu na publicznym przesłuchaniu — w ostatniej chwili odwołując zaplanowaną przez niego podróż — wyraźnie nie spodziewali się, że zamieszanie wokół funduszu slush będzie tak duże. Podobnie jak w przypadku wojny z Iranem, byli całkowicie nieprzygotowani. Prywatne spotkanie z senatorami Republikanów niczego nie zmieniło, a wydawało się, że pogorszyło sytuację.
Wszystko to pokazuje, że choć Trump jest po prostu niepoczytalny — nic zaskakującego — Biały Dom żyje w bańce, podobnie jak większość Republikanów. Ale senaccy i kongresowi Republikanie zaczynają doświadczać rzeczywistości poza tą bańką. Wszystko staje się dla nich zbyt intensywne. Znowu będziemy musieli poczekać, aby zobaczyć, czy jest to prawdziwy punkt przełomowy, ale jak dotąd wygląda na to, że ich chaos będzie się utrzymywał. A Demokraci muszą po prostu nadal go podsycać.