Posłuchaj wersji audio tego artykułu (wygenerowanej przez AI).
W wrześniu 1989 roku Borys Jelcyn przybył do Ameryki.
W tamtym czasie był wschodzącą postacią polityczną w Związku Radzieckim – reformistą, który zaczął kwestionować system, któremu poświęcił całe swoje życie. Później został pierwszym prezydentem Rosji.
Podróż była częściowo dyplomatyczna, częściowo związana z relacjami publicznymi, a częściowo misją rozpoznawczą. Jelcyn zwiedził kraj, spotkał się z urzędnikami i zobaczył wypolerowaną wersję amerykańskiej potęgi.
Ale moment, który zapadł mu w pamięć, nie miał miejsca w Waszyngtonie.
Miał miejsce w sklepie spożywczym na przedmieściach Houston.
Po odwiedzeniu Centrum Kosmicznego im. Lyndona B. Johnsona NASA, Jelcyn i jego orkieta dokonali niezaplanowanego postoju w supermarkecie Randalls na przedmieściach Houston w Webster w Teksasie. Wizyta trwała zaledwie około 20 minut, ale pozostawiła głębokie wrażenie.
Zobaczył ladę z mięsem. Warzywa i owoce. Mrożonki. Niekończące się półki. Wybór. Czyste bogactwo zwykłego amerykańskiego życia.
Źródło: Houston Chronicle
To nie była żadna wioska potiomkinowska. Nie był to specjalny sklep dla działaczy partyjnych ani uprzywilejowanej elity. Nie był to też pokaz dla zagranicznych gości.
Był to supermarket, w którym zwykli Amerykanie kupowali mleko, chleb, wołowinę i płatki śniadaniowe.
Jeden z pomocników Jelcyna powiedział później, że po tej wizycie ostatni ślad bolszewizmu załamał się w nim.
Ale z perspektywy czasu ta wizyta w sklepie spożywczym wygląda jak jedna mała scena w znacznie większym upadku.
Dwa miesiące później wreszcie runął Mur Berliński.
Niedługo po tym Michaił Gorbaczow podał się do dymisji, a radziecka flaga z sierpem i młotem została po raz ostatni opuszczona nad Kremlem.
Świat po raz kolejny spogląda na Amerykę
Przez dziesięciolecia jedni z najinteligentniejszych ludzi na świecie wierzyli, że Związek Radziecki może dogonić Amerykę. Laureat Nagrody Nobla, ekonomista Paul Samuelson, nawet prognozował, że ZSRR może osiągnąć parytet ekonomiczny ze Stanami Zjednoczonymi do końca lat 80. lub 90.
Eksperci mieli swoje modele. Jelcyn potrzebował tylko sklepu spożywczego.
Przewińmy do dziś i dzieje się coś podobnego.
Dzięki Mistrzostwom Świata, które sprowadzają fanów z całego świata do Stanów Zjednoczonych, media społecznościowe zapełniają się filmami zagranicznych gości przeżywających własne "momenty Jelcyna".
Tylko że tym razem są to europejscy fani piłki nożnej wchodzący do Buc-ees i próbujący pojąć stację benzynową ze 100 dystrybutorami, nieskazitelnymi toaletami, kanapkami z grilla i hektarami przekąsek.
To goście wędrujący przez Bass Pro Shops i uświadamiający sobie, że to, co Amerykanie nazywają "sklepem", może obejmować łodzie, akwaria, wodospady, sprzęt myśliwski i wystarczającą ilość sprzętu outdoorowego, by wyposażyć małą armię.
To ludzie publikujący filmy o kanapkach z Chick-fil-A serwowanych przez uprzejmych młodych pracowników. To amerykańskie przedmieścia wypełnione domami, które wydają się ogromne w porównaniu z tym, do czego wielu ludzi jest przyzwyczajonych za granicą.
Część z tego jest zabawna. Część to szok kulturowy. Ale kryje się za tym poważna kwestia.
Wielu z tych gości sprzedano zupełnie inną historię o Ameryce. Mówiono im, że ten kraj jest zepsuty, zły, biedny, niebezpieczny i rozpada się. A potem tu przyjeżdżają, odwiedzają nasze restauracje, przechodzą przez nasze sklepy, przejeżdżają przez nasze przedmieścia i na własne oczy widzą prawdę.
Ameryka nie jest doskonała. Daleko jej do tego. Mamy mnóstwo rzeczy do naprawienia.
Ale historia, którą wielu ludziom opowiadano o Ameryce, jest kłamstwem. Co smutne, wielu Amerykanów też w to uwierzyło. Codziennie mówi się im, że ich sąsiedzi ich nienawidzą, że kraj jest beznadziejnie podzielony, a Amerykański Sen umarł.
Nie wierzę w to ani przez sekundę.
Nie jesteśmy tak podzieleni, jak próbują to przedstawić media. I nie jesteśmy tak słabi, jak chcieliby, abyśmy wierzyli nasi krytycy.
Przewaga amerykańskiego inwestora
Codzienne bogactwo Ameryki wciąż szokuje ludzi, którzy z nim nie dorastali, ponieważ to bogactwo nie jest przypadkiem. Jest wynikiem systemu, który od 250 lat nagradza podejmowanie ryzyka, konkurencję, innowacyjność, tworzenie kapitału i przedsiębiorczość.
Dlatego kocham ten kraj. I dlatego kocham bycie amerykańskim inwestorem.
Nie tylko możemy żyć wewnątrz tego systemu. Możemy posiadać jego części.
Stany Zjednoczone są domem dla około 4% światowej populacji, a jednak odpowiadamy za ponad 26% globalnego PKB. Co jeszcze bardziej imponujące, Ameryka reprezentuje około 43% całkowitej wartości światowego rynku akcji.
Mamy najgłębszy, najbardziej dynamiczny i najcenniejszy rynek akcji na Ziemi.
Nasze firmy budują nową generację mikroprocesorów, centrów danych, systemów energetycznych, oprogramowania, przełomów medycznych, technologii obronnych, robotyki, sieci logistycznych i platform finansowych.
Nie musicie tylko obserwować amerykańskiej maszyny wzrostu z boku, moi drodzy. Możecie posiadać w niej udział.
A na przestrzeni długiej historii USA, było to jedno z najrozsądniejszych posunięć, jakich można było dokonać.
Tak, były straszne okresy: wojny, recesje, inflacja, bessy, kryzysy bankowe, ataki terrorystyczne i pandemie. Każde pokolenie ma swój własny powód, by myśleć, że amerykańska historia wzrostu dobiegła końca.
Ale raz za razem Ameryka się dostosowuje, regeneruje i idzie wyżej.
Dlatego w długim terminie kupuje się spadki w Ameryce. Kropka.
Kiedy najlepsze firmy w Stanach Zjednoczonych są powalane przez strach, nagłówki lub tymczasową realizację zysków, historia mówi, że te momenty mogą stworzyć jedne z najlepszych okazji do kupna, jakie kiedykolwiek zobaczysz.
Nie pozwól, by niedźwiedzie cię oszukały
Weźmy na przykład ostatnią zmienność w spółkach związanych z AI.
Zwyczajni niedźwiedzie znowu pojawili się w telewizji. Ludzie tacy jak słynny brytyjski inwestor Jeremy Grantham twierdzili, że jest to "najdroższy rynek w historii", ostrzegając przed 70-procentowym krachem.
Co jest po prostu bzdurą.
Wiele z tych negatywnych komentarzy emanuje z Europy, zanim nasze amerykańskie media je powtarzają. I nie sądzę, aby to był przypadek... szczególnie jeśli chodzi o AI.
Rzeczywistość jest taka, że Europa pozostała w tyle w wyścigu AI. Stany Zjednoczone nie.
Niektórzy z najgłośniejszych krytyków brzmią mniej jak obiektywni analitycy, a bardziej jak ludzie zazdroszczący Ameryce jej przewagi. Zamiast więc świętować boom, narzekają na niego.
Ale liczby opowiadają prawdziwą historię.
Boom AI to nie tylko szum. Zyski S&P 500 w pierwszym kwartale 2026 roku wzrosły o prawie 28% rok do roku. FactSet szacuje teraz, że zyski wzrosną o 23% w drugim kwartale – i o 24% w całym roku.
Analitycy rutynowo zaniżają zyski, więc rzeczywista liczba prawdopodobnie będzie jeszcze wyższa. To oszałamiające, moi drodzy.
A rozwój AI, który stoi za znaczną częścią tego boomu, jest ogromny. Same cztery największe hiperskale mają wydać w tym roku około 725 miliardów dolarów na infrastrukturę AI.
Przekłada się to na rzeczywiste zamówienia, rzeczywiste zaległości i rzeczywiste przychody.
Vertiv Holding Co. (VRT), która dostarcza systemy zasilania i chłodzenia dla centrów danych, podobno ma zaległości przekraczające 15 miliardów dolarów. Zaległości w zamówieniach na turbiny gazowe GE Vernova Inc.’s (GEV) osiągnęły 100 gigawatów w pierwszym kwartale. Oracle Corp. (ORCL) ma w swoich księgach pozostałe zobowiązania do wykonania w wysokości około 638 miliardów dolarów.
Kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, Goldman Sachs uważa, że całkowite wydatki na AI osiągną 7,6 biliona dolarów w latach 2026-2031.
Dlatego nadal wierzę, że najlepsze spółki z sektora infrastruktury AI i centrów danych to krzyczące "kupuj" przy znaczących spadkach.
Centrum tego boomu nie jest Europa. Nie są to Chiny. Nie jest to też jakaś gospodarka nakazowo-rozdzielcza, w której zwykli ludzie nie mogą uczestniczyć.
To Ameryka.
Zatem, gdy zbliżamy się do tego weekendu 4 lipca, chcę, abyście cieszyli się obchodami 250. urodzin Ameryki. Cieszcie się fajerwerkami. Cieszcie się grillami. Cieszcie się faktem, że ludzie z całego świata przyjeżdżają tu i widzą to, o czym zbyt wielu Amerykanów zapomniało.
USA są ekonomiczną oazą. A najlepszym sposobem na świętowanie 250. urodzin Ameryki nie jest tylko oglądanie fajerwerków. Chodzi o posiadanie cząstki tego, co sprawia, że ten kraj jest wart świętowania.
Znajdź następną falę zwycięzców AI
Obecnie boom AI tworzy jedną z największych okazji, jakie prawdopodobnie zobaczymy w naszym życiu. Dlatego chcę pomóc ci teraz znaleźć odpowiednie spółki AI.
Nie mówię o oczywistych nazwach, o których wszyscy już słyszą w CNBC lub które widzą na każdej liście generowanej przez AI. Mówię o następnej fali zwycięzców AI – firmach, które po cichu dostarczają czipy, pamięć, chłodzenie, zasilanie, pamięć masową, oprogramowanie i infrastrukturę, które czynią sztuczną inteligencję możliwą.
To dokładnie to, do czego zaprojektowano mój system wyboru akcji.
Od 47 lat badam liczby, które mają największe znaczenie: wzrost sprzedaży, wzrost zysków, rewizje analityków i instytucjonalny nacisk kupujący. Mój system pomaga mi śledzić, dokąd płyną prawdziwe pieniądze, zanim większość inwestorów w ogóle usłyszy te nazwy.
W moim najnowszym specjalnym briefingu ujawniam grupę spółek związanych z AI, które moim zdaniem mogą być pozycjonowane do wzrostu o 100% lub więcej w ciągu najbliższych sześciu do 12 miesięcy. Podam ci również symbol giełdowy mojej spółki nr 1 do kupienia teraz – za darmo.
Przejdź tutaj, aby dowiedzieć się więcej teraz.
Z poważaniem,
Louis Navellier
Redaktor, Market 360
Redaktor niniejszym oświadcza, że na dzień wysłania tej wiadomości e-mail, Redaktor, bezpośrednio lub pośrednio, posiada następujące papiery wartościowe, które są przedmiotem komentarza, analizy, opinii, porad lub rekomendacji w, lub które są w inny sposób wymienione w, eseju przedstawionym poniżej:
GE Vernova Inc. (GEV) i Vertiv Holding Co. (VRT)





